Monthly Archives: April 2006

No, Panowie, bierzcie przykład

Dzisiaj Moniczka poszła sama do pracy. Jutro ja pójdę. Takie dwa śmieszne dni wymyślił sobie Simon – nasz szef. Fakt, iż mam dzisiaj wolne, wykorzystałem na kolejną rozmowę kwalifikacyjną w Eclipse. Wybrałem się na oddział chemiczny, gdzie okazało się, że … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

A to co? – Banham ZOO…

Wybraliśmy się dzisiaj na wycieczkę samochodową – Moniczka i ja, Ania i Sławek, Justynka i Marcin. Celem miało być Norwich, miasto które w przeszłości konkurowało z Londynem o prym w Wielkiej Brytanii. Niestety, plany często ulegają weryfikacji i musieliśmy je … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Komandor Palancik

Była dzisiaj niewielka imprezka. Marcin z Justynką mają się ku sobie, że ho, ho… Ale nie o tym powinienem pisać. Justynka została dzisiaj na noc, co nie byłoby żadną sensacją, gdyby nie fakt, że dziewuchy w sile trzech sztuk urządziły … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Poproszę na wynos

Trzeci dzień w pracy – wkrótce nie będzie o czym pisać. Dzisiaj sześcioosobowa, ludzka maszyna dowodzona przez Wiolę uporała się z założonymi zadaniami o czasie i już o 21 byliśmy wolni. Praca w Eclipsie na swoje plusy, ale jakie to … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Szybka zmiana

Drugi dzień w pracy. Tym razem na mikrobiologii pracowaliśmy z drugą, dowodzoną przez Wiolę, ekipą. Praca była świetnie zorganizowana, a przy tym zasuwaliśmy ile się dało, kończąc walkę z próbkami ledwie pół godziny po czasie. W porównaniu z wczorajszym dniem, … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Śmierdząca robota

Pierwszy dzień w nowej pracy. O dziewiątej rano przybyliśmy z Moniczką do Eclipse’a i od razu zostaliśmy wzięci w obroty przez George’a, który przeprowadził z nami krótkie szkolenie BHP, opowiedział co nieco o laboratorium oraz pokazał co mamy robić. Pracowaliśmy … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Gradobicie

Spadł dzisiaj grad o wielkości ziarenek grochu lub kukurydzy. Pierwszy raz w Anglii, odkąd przyjechaliśmy. Przyniósł nam dobrą nowiną, mianowicie, niemal równo z pojawieniem się gradu zadzwonił do nas Simon zapraszając jutro do pracy. Hurra, mamy pracę. Będziemy pracować razem … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Głuchy telefon

Od rana czekamy na jakiś telefon z angielskim głosem po drugiej stronie: “Hi! I’m Simon…” Postanowiłam się troszkę wyluzować na świeżym powietrzu – posadziłam kwiateczki, żeby nasze podwórko stało się bardziej kolorowe, aby było na nim jakieś życie, oprócz życia … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Różowy trzewik

Dzieją się ostatnio rzeczy niebywałe 😉 Sławek już nie pracuje na nadgodziny i po raz pierwszy od kiedy przybyliśmy do Anglii zjedliśmy w komplecie śniadanie. Ba, nawet w nadkomplecie, wszak dzisiejszego poranka obudziła się z nami Justynka. Śniadanko, jak zwykle, … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment

Prima aprilis, a tu prawie wszyscy są tak poważni, że szkoda gadać…

Pracy dalej nie mamy, więc wybraliśmy się na wycieczkę z Dawidem. Nasz chatteris’owski kolega wybrał się na spotkanie z koleżanką, która mieszka w Londynie. Po wielu perypetiach (spóźnienie, zły wyjazd na rondzie, zmiana miejsca spotkania) dotarliśmy do Hatfield Forest. Miejsce … Continue reading

Posted in emigracja (2006/07) | Leave a comment