Wrong basket

Śmiechu dziś było co niemiara. Wybraliśmy się po Mszy Św. w Peterborough do Lidla. I wszystko było cacy, gdyby nie jedna zabawna sytuacja. Moniczka z trzema kalafiorami wpakowała się do wózka starszemu angielskiemu małżeństwu, a gdy pan kulturalnie zwrócił uwagę mówiąc: “wrong basket”, Moniczka spojrzała na niego, uśmiechnęła i chciała odjechać z jego koszykiem. Na szczęście w porę zrozumiała swój błąd. Ale śmiechu mieliśmy niemało. Taki już kochany szkrabek z mojej Moniczki.
Po powrocie do domu rozegraliśmy kolejną partyjkę w Scrabble. I tak jak pisałem wczoraj, w końcu odbiłem się od dna, i to jak. Wygrałem dzisiejszą partię, układając nawet słowo z wszystkich liter (225 pkt). Drugi był Sławek (161 pkt), trzecia Moniczka (145 pkt), a ostatnia Ania – wczorajsza zwycięzczyni (90 pkt). Taki już los bywa przewrotny, że raz literki podejdą, innym razem nie…

This entry was posted in emigracja (2006/07). Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *